© Tomasz Małycha 2015-2019

all rights reserved | do not use my photos without permission

Volvo V40 D4 Inscription Polestar

July 9, 2017

 
Początek wakacji, weekend we dwoje, wyjazd na Pojezierze Suwalskie najmocniejszym dieslem w gamie Volvo V40. Czyżby wypoczynek idealny? 

 


Tym razem do testu otrzymałem najmniejsze Volvo - model V40, który łączy w sobie cechy dwóch poprzedników - zgrabnego sedana S40 oraz równie dobrze prezentującego sie kombi V50. Co z tego wyszło? Nieco wydłużony hatchback z gładko opadającą linią dachu. Ciężko powiedzieć, by był to lepszy pomysł niż u poprzedników, acz na galę brzydkich samochodów na pewno bym go nie zaprosił.
 


Testowy egzemplarz został hojnie wyposażony. Do najbogatszej wersji Inscription dodany został m.in pakiet zimowy z podgrzewaną przednią szybą, "Made by Sweden" oraz pełny pakiet systemów bezpieczeństwa. Co ciekawe, mimo ceny prawie 184 000 złotych za testowane auto, rachunek z dwójką na poczatku wcale trudno osiągnąć nie jest. Warto zaznaczyć, że podstawowa wersja ze stupięćdziesięciokonnym silnikiem T3 koszuje właściwie dokładnie sto tysiecy, czyli wyposażenie

z silnikiem podwaja cenę.
 

 

Niewątpliwie nie jest to okazja i nie będę tego samochodu stawiać w świetle winylowych płyt z Biedronki. W miarę możliwości postarałem się zapomnieć o cenie i rozkoszować urokami wspaniałej jakości skóry pieszcząc uszy systemem audio. I tutaj mały zgrzyt... Niestety w naszej "testówce" nie wszystko grało jak trzeba, a mówiąc precyzyjniej - nie zawsze grało. Poza problemem ze sparowaniem telefonu i notorycznym jego zapominaniem (wystąpił rowniez w XC60 - zachęcam do przeczytania testu), ekran "łapał zwiechy" po czym zwyczjanie włączał się od nowa. Nawet przy korzystaniu z samego radia, bez wprowadzania żadnych zmian. Ot tak, nie chciało mu się. Jestem przekonany, że to jednostkowy problem, ale przy tej cenie niesmak pozostaje. Gdyby już tak wytykać wady to mam dla was radę. Można odpuścić wiele rzeczy przy konfigurowaniu swojego V40, wiele jest gadżetów z których się nie korzysta lub zwyczajnie rozsądek nakazuje rezygnację z paru dodatków, jednak absolutną koniecznością w przypadku tego modelu jest zakup elektrycznie sterowanych foteli. Konstruktorzy stwierdzili, że dobrym pomysłem będzie, aby w przypadku tych ręcznie sterowanych regulacja kąta oparcia wylądowała od strony słupka B. Skądinąd wiadomo, że Volvo to bezpieczny wóz to i filar jest masywny. Skutkiem tego, gdy chcemy poprawić oparcie każdorazowo trzeba zdjąć zegarek, a i bez niego będzie ciężko.
 

 
Dość szukania dziury w całym, pora włożyć pilot w slot w górnej czesci konsoli i nacisnąć "START". I od tego momentu ciężko odciągnąć się od zachwytów. Pod oznaczeniem D4 kryje się dwulitrowa jednostka, w tym egzemplarzu dodatkowo wzmocniony przez pakiet Polestar do dwustu koni. W materiałach prasowych firmowy tuner chwali się, że przyrost mocy jest może nieznaczny, ale tzw. wykres mocy został spłaszczony, co dla kierowcy oznacza większą dynamikę przy każdej prędkości obrotowej. Nie wiem ile w tym prawdy, nie jeździłem standardową wersją, ale trzeba to jasno powiedzieć - V40 w wersji D4 nie brakuje werwy. W spontanicznych redukcjach przeszkadza mu niestety automatyczna skrzynia Geartronic, która ospale reaguje na kickdown. Wybaczam jej to po stokroć, gdyż dzięki ośmiu przełożeniom pozwala ona utrzymywać bardzo niskie obroty mimo podróżowania z wysokimi prędkościami. Do tego stopnia, że przy 90 km/h jest 1350 obr/min, co przekłada się na rewelacyjne jak na dostępną moc spalanie. Mimo kilku zatorów na trasie osiągnąłem wynik 4,3l/100km. Przy sprzyjających warunkach przypuszczam, że na wyświetlaczu przed kierowcą pokaże sie osamotniona czwórka. Przypominam, że w każdej chwili, no może po dwóch sekundach, dostepne jest dwieście prężnych koni. Tak ekonomiczny silnik w połączeniu z ponad sześćdziesięciolitrowym bakiem pozwala na realne zasiegi w granicach 1400-1500 kilometrów. Mówiłem już, że "fałczterdziestka" waży ponad półtorej tony?
 

 
Samochody Volvo z literą "V" na poczatku nazwy kojarzą się z pojemnymi, rodzinnnymi samochodami. Szwedzka marka stara się utrzymać ten wizerunek również w przypadku najmniejszego modelu, nazywając go w konfiguratorze mianem kombi. Samochodem rodzinnym V40 może stać się jedynie warunkowo, o wiekszych fotelikach przy jednoczesnym komforcie z przodu można zapomnieć. Bardziej przyziemnie - dwóm osobom o wzroście 180 cm może być ciasno i ten z przodu będzie delikatnie czuć kolana za plecami.
 

 
Szwedzki kompakt stara się zadbać o bezpieczeństwo na każdym kroku. Nieoceniony okazuje się pas świetlny na podszybiu, który stopniowo rozświetla się wraz ze mniejszaniem dystansu do poprzedzajacego pojazdu aż do migoczącego alarmu wraz z dźwiękiem ostrzegawczym. Tłumi zbędny pośpiech i dba o bezpieczny odstęp. W sytuacji awaryjnej samochod sam zatrzyma się przed przeszkodą, a przynajmniej jego prędkość powinna być znacznie zredukowana. Na szczęście nie miałem watpliwej przyjemności wypróbowania tego systemu.
 

 
Oczywiście dostać można również aktywny tempomat i asystenta pasa ruchu, czyli dodatki niezwykle przydatne podczas pokonywania długich tras. Ciekawostką jest również dodatkowe dostosowanie tempomatu do jazdy w korku. Trzeba jednak przyznać, że w tym przypadku człowiek potrafi zrobić to lepiej, gdyż radar obserwuje jedynie samochod bezpośrednio przed nim i nie przewidzi, że auta dalej się już zatrzymują i nie ma sensu dalej przyspieszać.
 


Bardzo miłym smaczkiem jest wykończenie podszybia. Oczywiście, jak większość materiałów wewnątrz, jest miękkie, ale dodatkowo posiada matową fakturę. Dzięki temu nawet przy mocnym słońcu nie odbija się w szybie i w tak banalny sposób znacząco wpływa na bezpieczeństwo.
 

 
Dla kogo jest V40? Ze wzgledu na rozmiar raczej na drugie auto, raczej dla kobiety. A czy warto? Oczywiście. Dla komfortu i wspaniałego silnika, dla bycia indywidualistą na tle nudnych kompaktów, szczegolnie w tak nietypowym kolorze Amazon Blue. Tylko dziewiętnastocalowe felgi na oponach o profilu 35 są zabójstwem dla kręgosłupa, zdecydowanie rekomenduję coś o rozmiar mniejszego. I pamiętaj proszę, by wziąć elektrycznie regulowany fotel.
 

 
Co do pytania we wstępie, wspaniały weekend zepsuć mogłaby jedynie pogoda. I nie zgadniecie...

 

 Zobaczcie również jak działa asystent parkowania:

Dziękuję Volvo Car Poland za udostępnienie samochodu do testu.

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now